Dałem radę...
Pan znowu pisze na tronie. Ja wiernie siedzę obok. Tej nocy dałem radę. Nie wychodziłem, ale... Kończ Pan i wyjdź ze mną na spacer.
Dzionek miałem kiepski. Nie jadłem. Chandra? A na spacerze o ósmej wieczór była przygoda. Koło Willi Bożydar usłyszeliśmy miau. Pan skrócił smycz. Nic nie było widać. Potem jak wracaliśmy znowu w tym samym miejscu szła kobieta i rozmawiała przez komórkę. Jakby coś koło niej biegało. Pan znowu skrócił smycz. Znowu było miau. Jak skrecalismy w siegaczu nic na nim nie było. Ledwo weszliśmy do domu Pan znowu słyszy miau. Na zewnątrz nic. Otwiera drzwi od sionki - w domu nic. Idzie do kuchni, słyszy miau. Za oknem piętrzą się oczka. Kociak absolutnie oswojony. Aktualnie siedzi u Pani w gabinecie na kolanach Pana. No i mamy problem... Idzie huragan i ulewa. Raczej kociak nie był z tą kobietą na spacerze. Tak szybko by za nami nie przybiegł. Wbiegł w siegaczu pierwszy. Miauczał bo się łasił, szukał kogoś. Jak Ja Pies Jasiek we wrześniu...
Komentarze
Prześlij komentarz