Mrozy

Pogoda jest fajna, jest słoneczko ale i mrozek. Taki poniżej duszki rano. Ja Pies Jasiek uwielbiam spacery ale przy takim mrozie odpadają mi łapki. Pierwszy poranny spacer jest bardzo krótki, tak żeby odcedzić kartofelki i ewentualnie nadać paczkę. Potem są dwa klasyczne długie spacery z Megi. Jeden koło dziesiątej, drugi koło drugiej. Pan potem wychodzi ze mną koło siódmej wieczór na Kresowa. Spacerek zadaniowy dziś był bardzo owocny. Nadałem paczkę.
Pan zaczął czytać książkę, która Państwo dostali pod choinkę od Pani Gabrysi. Książka behawiorystów o nas psach. Szczęka, merda, mówi. Jak wiadomo mam problemy z merdaniem, bo mi obcięli ogon. Szczekam podobno aż za dużo. A tym szczekaniem mówię. No to może Pan i Pani jak poczytają to będą wiedzieli co do nich mówię. Wiem, mamy obustronne trudności. Ja z wyrażeniem tego co chce. Państwo ze zrozumieniem co mówię. Jedno Państwo już świetnie wiedzą i rozumieją. Bardzo lubię spacery i nie lubię kupciac na ogródku. Mój idealny rozkład dnia jest taki. Kwestia liczby i długości porannych spacerów jest do uzgodnienia. Po spacerze jemy śniadanie, ja przy stole dostaje moja porcję łakoci. Potem, jak to mawiał pewien poseł, uwaga... Pan siedzi w salonie na kanapie i czyta książkę. Po jednej stronie ja, po drugiej Megi. Po dwóch, trzech godzinach kolejny spacer i tak do zmroku. Pan powinien zdecydowanie pójść na emeryturę i cieszyć się nami psami. Pan powinien zrozumieć, że my psy mamy inne potrzeby niż koty. Docek i Donek potrzebują ciepłego kocysia. Ja kocysia i bliskości Pana. Plus spacerów.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4