Megi'era
Pan był dziś bardzo biedny. Osiem godzin zajęć. Niby zdalnych ale to osiem godzin gadania. Ja Pies Jasiek cierpiałem z tego powodu, bo drugi spacer miałem dopiero po drugiej. A wieczorem gdy Państwo poszli na rekolekcje...
Megi'era dała czadu. Odstawiła od stołu krzesło, wlazła na stół, zabrała puszkę z pogryzaczkami i wsunęła połowę. Oczywiście pochorował się. Najpierw było zyganie, potem nadała dwie paczki. Wygląda, że przeżyła. Ale jak tak można... Pani i Pan bardzo się zdenerwowali.
Komentarze
Prześlij komentarz