Pierwszy spacer Megi
Pani wróciła a Państwo mieli bardzo pracowita niedzielę. Razem z Megi trochę brudzimy. Szczególnie Megi. A pierwsza niedziela listopada to wizyta Pana Piotra Organisty z Opłatkiem. Pan zadbał o wszystko czyli kasę z bankomatu i działający dzwonek. Upojony sukcesem zaordynował pierwszy spacer z Megi po lesie. Najpierw było długie zakładanie kulbaki bo Megi to cwana bestia i skutecznie się rozbiera skokami zająca lub kangura. Jakoś udało się przeżyć mała pętlę. Po powrocie Pan zaordynował szybkie trzepanie dywanów aby nie straszyły na tarasie gdy...
Zadzwonił dzwonek. Przyszedł Pan Piotr. Aby wszystko było na pełny glanz jak mawiał Majster Ignacy zabrakło minuty. Wytrzepane dywany zostały w sionce. Aby nie denerwować Pana Megi i ja byliśmy tak trusie. Trusie nie strusie... Tyle wczoraj... Dziś Pan ma cały dzień w pracy. Będzie z nami Pani.
Komentarze
Prześlij komentarz