Pan po trzeciej dawce

Pan deklarował nadrobić podczas weekendu moje zaległości blogowe. Skończyło się na deklaracjach. Pana starała trzecią dawka. Prawie całkowicie wyjęło mu dwa dni z życia. Pan ok Pani bohatersko byli na spacerach ze mną i Megi. Ech ta Megi... Podczas sobotniego sp spaceru zdemolowała smycz. Trochę do spółki z Panią. Bo Pani nie zablokowała w porę wyciągania. Pan próbował naprawić szkodę ale nie dał rady. A potem wkurzył się. Oczywiście nie ma inflacji bo tak zarządził Premier. Smycz kosztowała 27.99 a teraz 49.99. Wiem wiem. Pan mi opowiadał jak to było za Gomółki. Potaniały lokomotywy. To co, Megi będzie jechać na spacer lokomotywa?
Megi narozrabiala także w niedzielę. Dorwała pusta torbę po chrupkach i wygryzła w niej dziurę a potem wsadziła w te dziurę łeb i zamknęła się w pokoju Pani. Było wycie i piski, że aż że strachu, że oberwe za niewinność czyli brak nadzoru popuscilem troszkę. Państwo mają dobre serce. Nikt nie dostał bury. 
A dziś Pan dzielnie przeżył podróż w tłuszczy. Zajął ostatniego siedziaka jednak z przodu wykorzystując swoją unikatowa technikę odwróconego kierunku. Trzeba się ustawić na początku peronu. Tu zaczyna się odwieczna dyskusja gdzie jest początek a gdzie koniec. Pan niezmiennie stosuje teorie względności początek i koniec peronu wyznacza kierunek jazdy. Jak peron ma dwa kierunki jazdy to są po dwa początki i dwa końce. Pan ustawił się... Bliżej Warszawy. Potem trzeba ocenić gdzie będzie czoło pociągu i tak dobrać prędkość marszu, aby gdy pociąg stanie być na wprost drzwi.Pan wparował w pierwszej trójce, wybrał dobry kierunek w wagonie i odniósł sukces. Taki jak ten wczorajszy kulinarny. Ale było lizanie. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4