Połapali się wreszcie!

 Już wczoraj Państwo zaczęli "kumać bazę" i karmić mnie z ręki. Ludzie to dziwni jacyś są... Lubią, jak im przemawia do ręki przez takie 500+, a nie rozumieją, że taki piesek Jasiek lubi jeść z ręki. Dziś zjadłem biały serek i trochę puszki najpierw z ręki a potem z talerzyka. Pan coś tam mamrotał o behawioryście czyli psim psychiatrze. Pan, słyszałeś nową płytę Marii Peszek? Polska musi do psychiatry, chory Bałtyk, chore Tatry. To wy ludzie idźcie do psychiatry! Ludzie, którzy wyrzucają takie pieski jak ja. Ja tam lubię jeść z ręki i dziś mam super humor. Pewnikiem Pan zaraz się wkurzy, bo chcę sobie szczekać na podwórku a Pan ma jakąś konferencję. I co, świat od tej konferencji będzie lepszy? Aha, jeszcze jedno. Te chrupki co mi Pan postawił w salonie i które wsuwa ten rudy kot to niech wsuwa sobie kot. Ja tam będę jadł z ręki to co jedzą Pani i Pan. Taki jestem Jasiek... Aha, jeszcze jedno... Jestem niewielki ale łapy mam za duże do klawiatury. Stuka za mnie w klawisze Pan. A dlaczego Bobson? Pan ma wiele imion i przydomków, ja zresztą też. A my psy wiemy więcej niż się ludziom wydaje. Jak się Pan budował na Kresowej najpierw przyplątał się pekińczyk, którego Pan nazwał Bobik. Była taka reklama z psem Bobikiem. Pekińczyk zniknął, pojawił się piesek u sąsiadów, miał mieszkać u Pana, ale wrócił na "matkowiznę" oczywiście jako Bobik. I tak Pan przyjął dla zwierząt ksywkę Pan Bobson. Wpisuje się więc za mnie mój Pan, Pan Bobson... Jak skończę szczekać muszę poinformować Pana, że ładnie wyglądają wpisy ze zdjęciami! A ja jestem taki fotogeniczny... Dobra, to nie moja focia ale niech będzie. Oba koty, w tym jeden tłusty, gapią się na mnie z biurka...

Po dziesiątej udało mi się przekonać Pana Bobsona, że chcę na spacer. Po powrocie dałem mu do zrozumienia, że szczekanie przed lodówką to sygnał, że chcę białego sera z ręki. Kolejne szczekanie to sygnał do wyjścia na ogród. Pan siedzi przy stole na podjeździe i stuka moje wyznania. Za chwilę będę chciał na spacer - poznaję okolicę, będę tu przecież mieszkał! Mam jeszcze jeden smuteczek - koty nie chcą się ze mną bawić. Ten biały spaślak to mnie nawet dwa razy pogonił. Pan coś mówi o drugim piesku, koleżance. To niech szybciej ją przywożą, bo samotnie to straszne nudy...

Państwo poszli ze mną trzeci raz na spacer. Pan trochę sapał ale dał radę. Chwalił się że zrobił osiem tysięcy kroków. A ile ja musiałem zrobić? Mam plan. Odchudze Pana. Bo tego spasionego białego kota nie dam rady. Nie chcę się ganiać. Po spacerku dostałem mięsna puszkę z białym serem i chrupki. Zjadłem z apetytem. Zrozumieli rytm Jaśka? Najpierw spacer, potem jedzonko. A tereny są tu ładne i dzikie choć ludzie się budują...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4